Obecnie w Polsce polować z psem może każdy, kto otrzyma oficjalne pozwolenie na posiadanie broni i jest członkiem Polskiego Związku Łowieckiego. W Polskim Związku Łowieckim zrzeszonych jest ponad 50 000 myśliwych. Na czele Polskiego Związku Łowieckiego stoi Rada Łowiecka i jej ramię Zarząd Główny, którego działalność opiera się na pracownikach etatowych.
Posiadał niezliczone ilości psów, które prowadzone przez łowczych, sokolników i bobrowników polowały po wszystkich lasach, a karmione były kosztem ziemian po rycerskich i duchownych włościach.
Kara śmierci za kłusownictwo została ostatecznie wycofana z ustawodawstwa za panowania Stefana Batorego również namiętnego myśliwego. W Polsce za kradzież dziczyzny stosowano przeważnie kary pieniężne oraz zabór psów. Charakterystyczne w tej sprawie jest stanowisko Zygmunta Augusta, który polecił, aby w ogóle usunąć z praw polskich karę śmierci za kłusownictwo. Wobec tego, że można odkupywać karę śmierci za zabójstwo człowieka, jakże więc wilk lub jeleń może mieć wyższą wartość niźli człowiek?
Z perspektywy historii trzeba stwierdzić, że łowieckie prawa polskie w porównaniu z psami obowiązującymi w krajach zachodniej Europy były bardzo dobre. W Anglii na przykład za Wilhelma Zdobywcy za ubicie jelenia lub dzika wykłuwano oczy. We Francji Ludwik Xl zakazał polować szlachcie pod karą szubienicy. W Saksonii za zabicie jelenia lub łosia przybijano przestępcy żywcem do głowy rogi jelenia, obcinano mu uszy lub zaszywano go w skórę jelenia i na śmierć zaszczuwano psami.
Mieszkańcy wsi Sokolniki, Jastrzębie, Bobrowniki, Łowce, Strzelce mieli wyznaczone inne funkcje łowieckie np.szkolili psy. Nie spełniający nałożonych wymagań byli surowo karani. Bolesław Chrobry pisze Gall Anonim miał też osoby do pomocy łowców ze wszystkich niemal ludów, którzy każdy na swój sposób chwytali różnego rodzaju rodzaje ptactwa i zwierzyny; z tych zaś czworonogów jak i ptactwa codziennie przynoszono do jego stołów potrawy każdego gatunku.
Regale łowieckie na grubego zwierza było jeszcze w XIII wieku przestrzegane z całą surowością i unicestwienia żubra lub niedźwiedzia traktowano jako wykroczenie przeciw przywilejowi najwyższej głowy w państwie pisze o tym w swej kronice Wincenty Kadłubek, biskup krakowski i kronikarz, żyjący na przełomie XII i XIII wieku: Zwierza zabiłeś w lesie, o jak szkaradny postępek popełniłeś! Prawo polowania jego królewskiej mości zgwałciłeś, przywłaszczając sobie lekkomyślnie miejsce królewskie.