29-letni spawalnik Rafał Malicki z Goczałkowa koło Strzegomia wybiera się na kontrakt budowany do Skandynawii. Malicki od października 2008 r. pracował w Irlandii, ale było coraz ciężej. Obecnie prowadzi rozmowy o pracę w Norwegii i Finlandii. Tam zarobki miesięczne spawalnika wynoszą 10-12 tys. zł netto, czyli nawet 4 tys. zł więcej, niż można zarobić w Irlandii. W ostatnich czterech latach 800 tys. obywateli z nowych państw unii zadeklarowało chęć podjęcia legalnej pracy w Wielkiej Brytanii – wynika ze statystyk brytyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Ośmiu na dziesięciu z nich to Polacy. Do tego należy doliczyć około 300 tys. rodaków, którzy założyli tam firmy, i osoby, które wyjechały na Wyspy jeszcze przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. W sumie Praca skusiła wielu, legalnie przebywa dziś około 1,2 min Polaków. Przejęli oni większość nisko płatnych prac w budownictwie i usługach. Właśnie w te branże najmocniej uderzył kryzys, a Polacy stali się pierwszymi w kolejce do zwolnień. Brytyjskie budownictwo przechodzi największy kryzys od 1997 r. Bezrobocie w Wielkiej Brytanii osiągnęło najwyższy poziom od 11 lat – 6 proc. (1,7 min osób). Do końca roku liczba osób bez pracy może wzrosnąć nawet do 2,8 min – wynika z prognoz Chartered Institute of Personnel and Development. Oznacza to, że w wyniku kryzysu w 2009 r. legalną pracę może stracić ponad milion osób. Kryzys dotknął także Irlandię.

Tylko w budownictwie zlikwidowano w ostatnich miesiącach ponad 80 tys. miejsc pracy. Ogłoszenia w Irlandii zaczęły topnieć. Pod koniec 2008 r. dwudziestu Polaków zwolniła irlandzka firma Dennison Trailers, produkująca przyczepy do ciężarówek. Dziesięciu z nich wróciło już do kraju. Zaczęły się też zwolnienia w pubach, sklepach spożywczych i gospodarstwach rolnych. Zatrudnienie straci również 400 Polaków pracujących w fabryce amerykańskiego koncernu komputerowego Dell w Irlandii. Będą mogli składać podania o pracę w Łodzi, dokąd Dell formalności zamierza przenieść produkcję.